﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Drużyna CSR i Franzus Picot wygrywają w Brnie”> 
<author_1=”t. s.”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-17”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Do Klabińskiego zbliża się Zosi. Polak nacisnął już na pedały i z ogromną ambicją rusza w pościg. We dwójkę łatwiej będzie dojść do grupy. Ale niestety Francuz widocznie nie jest w stanie dawać regularnych zmian. Prowadzi stale kolarz w biało - czerwonej koszulce.
Na pięćdziesiątym kilometrze Wilczewskiego, Pawlisiaka, Niemytowa, Kocewa i Szabo pochłania 40-osobowa grupa, z której na długim, prawie kilometrowym wzniesieniu, wysuwa się do przodu nagłym zrywem Picot. Kontratakują teraz znajdujący się koło niego Klich, Kubr, Schur i Broek. Pięciu tych zawodników jest za chwilę na szczycie. Rozpoczynają karkołomny zjazd po krętej drodze. Rośnie nieustannie ich przewaga, która na półmetku wynosi ponad 3 minuty. 
Królak i Wilczewski współpracują ze sobą w czołowej grupie. Oglądają się za Hadasikiem. Jedzie on na samym końcu całej stawki, ale nie pracuje rytmicznie. Od czasu do czasu traci kilka metrów i wielkim wysiłkiem ponownie je nadrabia. Tylne koło jego roweru lekko faluje. Słyszymy uderzenia pękniętych szprych o widelec roweru. Polak nie decyduje się na zatrzymanie roweru i naprawienie defektu. Walczy ambitnie ze zdwojoną siłą o utrzymanie tempa jazdy pozostanie za innymi.
Do mety pozostało niewiele kilometrów. Teraz jest już pewne, że ucieczka prowadzącej wyścig piątki zakończy się pełnym powodzeniem, tym bardziej, że przewaga jej wzrosła na trzydziestym kilometrze przed stadionem w Brnie do 5 minut. Jedynie Schurowi zbrakło sił i pozostaje on w tyle.
Mając jednak wywalczone cenne minuty, reprezentant NRD daje z siebie ostatni wysiłek, aby zapewnić sobie piąte miejsce.
Niespodziewany defekt ma znowu pracowity jak zwykle Królak. Odrobić stratę na ostatnich paru kilometrach to niestety rzecz niemożliwa.
Wiele ambicji wykazuje Władysław Klabiński, który dzieli już po raz drugi z kolei los swego kolegi. Mimo, że kilkudziesięciokilometrowa pogoń wyczerpała poważnie jego siły, podejmuje ponowną walkę i kręci z wysiłkiem do ostatnich metrów.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
